Hator. Hator. Hator. 2009-04-20 18:00:37

Ile liściastych herbat earl grey może wypić w ciągu jednego ranka młoda, zdrowa kobieta, dość szczupłej budowy i czysta na ciele, że się tak wyrażę parafrazując Charmsa? Pytam, bo przy szóstej straciłam rachubę i nie wiem ile wypiłam.

Mam ostatnio sny o innym wymiarze. Pierwszy był taki, że miałam magicznego kota. Kot początkowo był czarny, puchaty i zwyczajny, ale gdy go przyłapałam na mówieniu – zaufał mi, wyznał, że jest magiczny i odtąd prowadziliśmy długie dyskusje, przy czym kot wciąż pozostał czarny i puchaty. Okazał się być mężczyzną. Ponieważ przed poznaniem jego sekretu sypiałam z nim w jednym łóżku, postanowiłam nie być hipokrytką i sypiałam z nim nadal, mimo jego niezaprzeczalnej męskości. Podkreślam jednak, iż jedynie spaliśmy w jednym łóżku, sen pozbawiony był elementów sodomii. No i tak sobie żyliśmy, rozmawialiśmy i było fajne. Kot powiedział mi, że za moim łóżkiem są ukryte drzwi do innego wymiaru. I rzeczywiście były. Najpierw – z ciekawości – posłałam w inny wymiar szpilkę, a następnie parę starych kapci, co wprawiło mnie w szampański nastrój.

Symbolika gadającego kota w łóżku w świetle wydarzeń z mojego życia jest dla mnie dość oczywista (a i bez tego światła wydaje m się jednoznaczna) i dlatego niewarta zupełnie, by się nad nią pochylać. Natomiast zupełnie nie wiem, co może oznaczać inny wymiar? Szczególnie, że przyśnił mi się po raz drugi, w innym kontekście, który to kontekst zaburzył moją koncepcję znaczenia pierwszego innego wymiaru.

Dziś bowiem śniło mi się, że spałam na środku ogrodu (o! nie zwróciłam wcześniej uwagi na ten aspekt snu). Obudziłam się i zobaczyłam, jak grupka dzieci kończy właśnie zabawę i klękając i dotykając głową ziemi przenosi się w inny wymiar. Wcale mnie to nie dziwiło. Mało tego! Wiedziałam nawet, że mają tylko określoną ilość czasu, by się przenieść. Przenosiły się jedno po drugim i ostatnie z nich nie zdążyło. Była to śliczna trzyletnia dziewczynka z loczkami, dużą rezolutnością oraz znacznym zabrudzeniem ciała i odzieży. Musiałam się nią zająć, ponieważ przez pozostanie w moim wymiarze nie mogła pójść do przedszkola. Po pracy przyjechała po nią mama. Potem jeszcze musiałam iść do szkoły (podstawówki), bo z jakichś względów zostałam cofnięta i zmuszona do uzupełnienia braków w edukacji. Była to lekka trauma, bo ze względu na mój zaawansowany wiek byłam dyskryminowana i nie lubiana. W szkole ktoś zszargał moją kurtkę, którą oblazły pchły. Chciałam ją jakoś przetransportować do domu tak, by pchły nie przeszły na mnie, poprosiłam więc woźną (która była szczerbatą Murzynką w bardzo średnim wieku – niepoprawne, cóż, podświadomość się nie cacka) o worek na śmieci, ta jednak, jak na złość uznała mnie za uczennicę i potraktowała po chamsku. Ale mniejsza z tym. Dlaczego znowu śnił mi się ukryty wymiar?


skomentuj (2)

Na pokuszenie 2009-03-25 01:44:14

Zrobiłam to. Co będzie, to będzie.
Zostawiłam maleńką wiadomość.
Co będzie, to będzie.

skomentuj (4)

Pożytki z telewizji 2009-03-16 20:33:52

O ja pierdzielę, o ja pierdzielę, że się tak wyrażę, jak dama.

Zmuszona do uzupełnienia zaległości pracowałam całą noc. Pracowałam, jak mróweczka, starając się wzbić na wyżyny sztuki „wywiadowczej”. „A twierdzi, że jest zupełnie inna niż siostra.” „Według M. jego siostra jest dokładnie taka, jak ojciec i cała rodzina ojca.” „M. mówi, że ma żal do mamy.” itd., itp. Aż w końcu zaczęło mnie to trochę nużyć, więc włączyłam telewizor, gdyż jestem wielką fanką telewizji śniadaniowej i się tego nie wstydzę. Do wygrania były książki Andrzeja Grabowskiego i Krzysztofa Marca – bardzo tego pragnęłam, ale się nie udało. Mówili o PIT-ach, przycinaniu wrzośców, osłabieniu wiosennym, a tu nagle patrzę... Przecieram oczy, opanowuję serce, którego rytm zaczął przypominać tętent stada mustangów (dlaczego?!?!), jeszcze raz przecieram oczy... No on. On Ci we własnej osobie. Te same niebieskie oczy, które w telewizji wyglądały na jeszcze bardziej przenikliwe.

Z jednej strony oznaczało to, iż odniosłam jednak sromotną klęskę w moich internetowych poszukiwaniach.. Ale w cholerę z tym. Grunt, że jednak wiem, kim jest. Ech... Siedzę i się do siebie śmieję. Nie wiem, na co mi ta wiedza. Trochę kusi, bo „mam wiele możliwości”.

Co by się nie działo i bez względu na to, jak bardzo sama będę sobie utrudniać życie, los mi co jakiś czas puszcza oko i uśmiecha się promiennie, niczym pani napotkana kiedyś w Kefirku.

 

Ech...

skomentuj (0)

Myśli warte funta groszków 2009-02-04 02:20:48

Myślę sobie, że... ta zima kiedyś musi minąć.

To też, ale tak serio myślę sobie, że nie mam innego wyjścia, jak tylko pogodzić się z tym, że w moim przypadku przysłowie „co z oczu, to z serca” nie ma żadnego zastosowania i że co jakiś czas moją duszę zapalać będą różne niekoniecznie konstruktywne i perspektywiczne myśli.

Postanowiłam, że w związku z tym będę im ulegać, pozwalać spokojnie płynąć, samej się w nich rozpływać, nurzać i się nimi rozkoszować. I będę je sobie tu wylewać, bo tak. Nie widzę innego sposobu. To jak z groszkami. Muszę je jeść, dopóki mi się nie przejedzą, inaczej obsesyjnie o nich myślę.

skomentuj (0)

Czego się boisz głupia 2008-07-15 17:12:20

Wciąż, nieustająco i systematycznie ekshumuje przeróżne wspomnienia.

I nie wiem czy to masochizm, rys depresyjny, neurotyzm czy po prostu zwykła głupota. Jakbym bała się zacząć żyć.

Mam się wstępnie upić, czy co?

skomentuj (1)

Właściwie 2008-07-14 17:16:06

Właściwie nie wiem, dlaczego usiłuję samą siebie przekonać, że krok, który zrobiłam, wcale nie musi nieść tych wszystkich konsekwencji, jakie zazwyczaj ze sobą niesie. Właściwie, to nawet wiem, czego się obawiam i o co mi tak naprawdę chodzi, ale nie mam najmniejszej ochoty, żeby się do tego przyznać. Przed nikim ani nawet przed sobą samą.

Właściwie, to nie wiem, po co to zrobiłam i dlaczego bałam się i wciąż boję, chociaż wszyscy wokół mówią, że nie powinnam. Właściwie nie wiem, dlaczego nie chcę im uwierzyć, choć przeczuwam, że mają rację. Właściwie nie wiem, po co pomalowałam oczy na zielono, skoro zaraz wszystko zmyję. Właściwie nie wiem, po co to wszystko.

skomentuj (0)

cogito 2008-07-11 16:02:43

Czy są takie myśli, do których nikomu nie powinno się przyznawać? Jakie to są myśli?

skomentuj (0)

Księga Czułości
Namiętnie
krokodyle ufff :-)
monitura ciepło-ciepło
pierwsza żona perfekcyjna
habra doskonałość w obrazkach

statystyka